O mnie

Jestem terapeutką holistyczną, co oznacza,
że moja uwaga obejmuje całą Istotę Ludzką,
w jej trzech wyodrębnianych wymiarach:
duchowym, fizycznym i mentalnym.

 

 

 

 

Uważam, że nie można leczyć ciała, nie dbając o ducha i jednakowo – uzdrawiając ducha, należy mieć wzgląd na kondycję ciała. Warto także pamiętać o naszej osobistej odpowiedzialności za wytwory naszej indywidualnej kreacji: nasze myśli, słowa i czyny – i ich konsekwencje. Celowo powtarzam tu kilkakrotnie słowo: „naszej”, bo nikt inny, a tylko my sami jesteśmy odpowiedzialni za świat jaki wokół siebie tworzymy, zgodnie z powiedzeniem: „Jakim światłem świecisz, w takim świetle żyjesz”.

Jestem niezmiernie wdzięczna: moim Rodzicom – za życie i wychowanie, moim Mistrzom, Przewodnikom, Nauczycielom – Violi Rukszy, Bertowi Hellingerowi, Gerhardowi Walperowi, Wolfgangowi Deusserowi, Ani Choińskiej, Monice Zubrzyckiej-Nowak i Krzysztofowi Nowakowi, Colinowi Sissonowi, Sionowi Richardowi Windelov, Francoise Rambaud, a także moim Przyjaciołom, którzy przypominają mi kim naprawdę jestem i wspierają zawsze, kiedy tego potrzebuję.

Od najmłodszych lat interesował mnie człowiek, jego emocje, sposób postrzegania rzeczywistości; zawsze też towarzyszyła mi wielka ciekawość natury rzeczy i dociekliwość tego, „co jest pod spodem”. W trakcie studiów prawniczych, tęsknota za psychologią wzięła górę i moje marzenie o psychologii mogło się spełnić. Jednak jeszcze długo po studiach nie czułam się gotowa do podejmowania pracy z ludźmi – brakowało mi narzędzi oraz wewnętrznego spokoju i głębi. Dopiero długie lata później, już jako matka i osoba z pewnym bagażem doświadczeń, dojrzałam do powrotu na swoją ścieżkę. W marcu 2014 roku ukończyłam 2-letnią Szkołę Nowych Cichych Ustawień Rodzin w ramach Taunus-Institut für Stilles Familienstellen (Gerhard Walper, Wolfgang Deusser, Anna Choińska), a w maju – niezapomniane Studium Coacha Life Advanced (Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Szkolenia, Monika Zubrzycka-Nowak i Krzysztof Michał Nowak, Warszawa).
Od tego czasu rozpoczęła się moja droga towarzyszenia drugiemu człowiekowi w jego podróży w głąb siebie, ku refleksji i samopoznaniu, której efektami mogą być: przywrócenie kontaktu ze sobą, ze swoim ciałem, z czuciem i nazywaniem emocji, uwolnienie się od nadmiaru życiowych ciężarów, bólu, lęków, chorób, odrętwień, blokad, aby być obecnym w „tu i teraz”, oddychać pełną piersią, żyć lżej, szczęśliwiej i radośniej.

Dziś widzę, jak moje osobiste doświadczenie, życiowa droga i praca z własnymi tematami, wspierają mnie w roli terapeuty/coacha, w „trzymaniu przestrzeni” dla drugiego człowieka, który stawia czasem pierwsze, niepewne jeszcze kroki na drodze samopoznania – drodze, która wymaga od nas determinacji i tak wielkiej odwagi – mierzenia się z historiami, schematami, przekonaniami, programami, chorobami – całą tą wielką opowieścią, w której funkcjonujemy – przekraczania tego, co znane, sprawdzone i bezpieczne – aby stawać w prostej prawdzie o sobie, a przez to wzrastać – ku równowadze, odpowiedzialności i harmonii – ku więcej, pełniej, szerzej, jaśniej.

Kiedy do mnie przychodzisz, jesteś dla mnie wyjątkowym, jednostkowym istnieniem i szanuję w Tobie absolutnie wszystko – także to, z czym się zmagasz – dajemy temu przestrzeń. To Ty i Twoje zmaganie jesteście dla mnie inspiracją do wyboru ścieżki postępowania. Ona jest częścią procesu, który wspólnie tworzymy podczas naszego spotkania, tak, aby jak najlepiej Ci służył.
Szanuję także Twój Ród oraz Twój Los i wszelka praca terapeutyczna pozostaje z nimi w harmonii. Pracujemy tak intensywnie i tak głęboko, jak jesteś na to gotowy/gotowa i tylko od Ciebie zależy, co zrobisz z uzyskanym wglądem.

Prowadzę sesje indywidualne w Gdańsku (Dworek Uphagenów na Morenie).
Możliwa jest także praca terapeutyczna przez telefon, czy Skype.

UZDRAWIANIE DUCHOWE

Chcę Wam dziś napisać kilka słów o tym, czym zgodnie z moim doświadczeniem jest duchowe uzdrawianie.

Według mnie, jest to nic innego, jak poznawanie siebie – na różnych poziomach swojej Istoty i wskutek tego – poszerzanie własnej świadomości, czyli to, co pierwotnie było nieuświadomione, z czego nie zdawaliśmy sobie sprawy, teraz wychodzi na jaw – możemy się z tym skontaktować na płaszczyźnie swojej świadomości.

Skoro mówimy o „uzdrawianiu” to skojarzenia mogą nas prowadzić do chorób czy symptomów, jakie odczuwamy w ciele (fizycznym). I rzeczywiście, na pewnym etapie pracy z rozpoznawaniem siebie, okazuje się, że ciało reaguje bólem na blokadę energetyczną, która wytworzyła się w ciele wskutek „stresu”, czyli fizjologicznej reakcji na niespodziewane dla nas, bolesne wydarzenie. Czyli można powiedzieć, że miał miejsce w ciele swoisty „skórcz”, którego celem było przepompowanie większej ilości krwi po to, aby nam pomóc w sytuacji, która wymagała od nas większej niż zwykle mobilizacji. I teraz, kiedy bodziec stresowy minął (o ile była to sytuacja jednorazowa), teoretycznie ciało może się już rozprężyć i przywrócić zwykłe, normalne funkcjonowanie, czyli przepływ płynów w komórkach i energii w meridianach. I rzeczywiście – u zwierząt tak się dzieje – zwierzę potrzęsie się – wyrzuci z ciała stres i biegnie dalej, jakby się nic nie stało.

A jak jest z nami, ludźmi? Czy my umiemy „wytrząsać” z ciała stres i zapominać, że taka sytuacja miała miejsce? Hmm.. na to pytanie, każdy może sobie odpowiedzieć sam. Ja wiem, że często z nami bywa tak, że dana sytuacja minęła, a my cały czas w niej tkwimy – w naszej głowie – analizujemy, przeżywamy „a mogłem postąpić wtedy tak, mogłam się zachować inaczej, gdybym tylko nie zrobiła, powiedziała, etc.” – i w ten sposób to dawne wydarzenie ma na nas wpływ jeszcze przez kolejne dni, miesiące, czy lata. Jednym z trudniejszych doświadczeń jest dla człowieka strata: najbliższych osób (śmierć, rozwód, rozstanie), majątku, pracy, własnej wartości na skutek np. publicznego ośmieszenia, pomówienia. Takie rany, jak wiemy, goją się długo, a chwilowy stres „sytuacyjny” zamienia się w stres przewlekły. I żyjemy tacy pokurczeni, przygaszeni, smutni, bez życia. Mówi się o takich ludziach, że żyją przeszłością – gdzieś zatopieni przy ludziach, miejscach, czy wydarzeniach, które dawno odeszły. To,co dzieje się dziś, teraz, jakby umykało ich uwadze. Zapatrzeni w dal, wyczekujący, że coś się jeszcze odmieni i powróci ich dawne szczęście.

I tu może pomóc uzdrowiciel duchowy, którego zadaniem nie jest zdjęcie/rozpuszczenie blokady i uwolnienie od bólu, ale identyfikacja blokady i umożliwienie osobie dotkniętej bólem skontaktowania się z nim i podjęcia decyzji, czy chce tę starą sytuację dalej trzymać, czy też chce sobie wybaczyć i puścić to, co było w niepamięć. To jest źródłem prawdziwego uzdrowienia: sytuacja w której każdy człowiek dotknięty bólem – jako suweren, czyli Istota obdarzona wolną wolą, decyduje się na kontakt ze źródłem swojego cierpienia i następnie: odpuszczenie, sobie, okolicznościom, innym ludziom, tak, aby to dawne wydarzenie nie miało już dłużej nad nim kontroli. W ten sposób człowiek odzyskuje swoją wolność, witalność, zdrowie i nowe chęci do życia.

W taki sposób odbywa się duchowe uzdrowienie: dokonujesz go sam, przy udziale i prowadzeniu uzdrowiciela duchowego, który ten proces katalizuje piękną i czystą energią Bezwarunkowej Miłości.

Zapraszam serdecznie